17/07/2017

FALL IN LOVE WITH... ABERYSTWYTH, WALES


Few years ago I fell in love with Wales. Few days ago I fell in love again. This time I visited Aberystwyth - a small city on the west coast. I'm kind of sea girl - I always wanted to live by the sea and I hope one day it dream come true.
Aberystwyth is known as a tourist and student's town. There are ruins of the castle and Old College, a lot of small streets, beautiful tenant houses, harbour and stunning views. It's not one of this fancy seaside cities. For me it's a village at seaside, there is serenity and quiet (only nice make seagulls and waves), so it's perfect place for chill out and rest mind.
People on Wales are nice. British people are nice as an nation, but people on Wales are even nicer. If you're asking them about anything they'll answer you with a smile on their faces and if they don't know the answer they'll get know. 
Below the photos you can find a short vlog from Aberystwyth - I hope you like it!

Kilka lat temu zakochałam się w Walii. Kilka dni temu zakochałam się w niej na nowo. Tym razem odwiedziłam Aberystwyth - małe miasto na zachodnim wybrzeżu. Odkąd pamiętam ciągnie mnie do wody, zawsze chciałam mieszkać nad morzem i mam nadzieję, że pewnego dnia to marzenie się spełni. 
Aberystwyth jest znane jako miasto studencko-turystyczne. Znajdują się tutaj ruiny zamku oraz budynek Starego College'u, który powstał w drugiej połowie XIX wieku. Możecie tutaj spacerować uroczymi małymi uliczkami, podziwiać piękne i kolorowe kamienice położone nad brzegiem morza, w marinie przyglądać się żaglówkom oraz przesiadywać na plaży obserwując fale i słuchając morza i skrzeczących mew. Aber nie jest jednym z tych przereklamowanych nadmorskich kurortów - ja czułam się tutaj trochę jak na wsi (szczególnie w okolicach miejsca, w którym nocowaliśmy - gdy rano otworzyłam okno usłyszałam owcę!). Jeśli szukacie miejsca, w którym odnajdziecie ciszę i spokój to zdecydowanie polecam to miasto. 
Mieszkańcy Walii są niezwykle mili. Anglicy jako naród ogólnie są bardzo miłymi ludźmi, ale Walijczycy są jeszcze milsi. Jeśli zapytacie ich o cokolwiek odpowiedzą Wam z uśmiechem na twarzy, a jeśli nie znają odpowiedzi - szybko się dowiedzą.
Na końcu postu znajdziecie krótki vlog, który nakręciłam podczas pobytu w Aberystwyth - mam nadzieję, że się Wam spodoba!










Old college looks like Hogwart, isn't it?
Czy tylko mi budynek Starego College'u przypomina Hogwart?





12/07/2017

WEDDING SEASON


Season for weddings is fully open. I've never been at wedding, but I'm pretty sure what I would like to wear. Something totally simple and classy. Everyone want to look unique and of course they look unique, but sometimes in bad way. You know my philosophy - simplicity is the key. It's better to wear simple dress, because no one wants to be ashamed looking at photos of these day. When I was wondering what to wear on my prom I knew one thing - I wanted to wear something classy, because I don't want to be ashamed when ten years later I look at my dress and think "Oh my God, what I wore that day!". Now I'm looking for occasion to wear my dress again. :) 

Sezon na wesela trwa w pełni. Jak dotąd nigdy nie byłam na weselu, ale jestem pewna co mogłabym ubrać na tę okazję. Coś, co w stu procentach jest w moim stylu: coś prostego i klasycznego. Na pozór zwykły strój, ale myślę, że na weselach każdy chce wyglądać jak najlepiej, lepiej niż inni, co często wypada źle. Kasia Tusk w swojej książce "Elementarz stylu" napisała: "Dom weselny to miejsce, gdzie spotkać można największą liczbę wpadek modowych na metr kwadratowy. Od za krótkich, obcisłych sukienek, przez koszmarne fryzury w drobne loczki, których właścicielki zmieniają się w mimowolną karykaturę bohaterek "Rozważnej i romantycznej", po śnieżnobiałe kreacje konkurujące ze ślubną suknią panny młodej, co jest szczególnym nietaktem" i zgadzam się z nią w stu procentach. Powinniśmy pamiętać, że ten dzień to dzień Państwa Młodych, a my jesteśmy tylko ich gośćmi. 
Gdy zastanawiałam się nad tym, co ubiorę na swoją studniówkę sprawa była dla mnie prosta - chciałam coś klasycznego, czego nie będę się wstydzić, gdy za dziesięć lat będę oglądać zdjęcia z tego dnia. Minął rok, a ja wypatruję okazji, by znów włożyć moją sukienkę. :) 





07/07/2017

PHOTO DIARY: JUNE

It's been a while since July started and I'm still thinking it's June... Last month was about packing boxes and doing all moving stuffs. But in the end I did all what I had to do and here I am in England with my two kittens. Enjoy the photos which I took in June!

Od kilku dni mamy już lipiec, a mi się wciąż wydaje, że jest czerwiec... Upłynął mi on na pakowaniu pudeł i myśleniu o tym, co jeszcze muszę załatwić przed przeprowadzką. Jednak wszystko zostało dopięte na ostatni guzik (i w ostatniej chwili :)), więc mogłam wsiąść w samolot, by już w Anglii spotkać się z moimi kociakami. Zapraszam Was do obejrzenia kilku kadrów z minionego miesiąca. 



My move on four photos.
Moja przeprowadzka w skrócie. 









04/06/2017

SUMMER LOOK OF THE DAY


I like weather like this: when the sun is shining so bright, the temperature is finally above 20 celsius degrees and there is no cloud on the sky. That day I wondered what I should wear and I decided to wear my beloved grey maxi skirt which looks great with my white pair of Converse, stripes T-shirt (as always I'm wearing stripes :)), my new bag which I love and jeans jacket, which match perfectly with it all. 
It's time for music festivals, hanging out with friends and staying late outside so I'm pretty sure it's gonna be a great look for this occasions. 

Lubię, gdy pogoda jest taka jak teraz: Słońce jasno świeci, temperatura jest znacznie powyżej 20 stopni i na niebie nie ma ani jednej chmurki. Tego dnia jak zawsze zastanawiałam się, co powinnam ubrać. W końcu zdecydowałam się na moją ukochaną szarą spódnicę maxi, która świetnie wygląda z moimi białymi Conversami (staram się pamiętać, by wiązać je pod językiem - inaczej bardzo szybko się rozwiązują), koszulka w paski (jak zawsze :)), moja nowa torebka bez której już nie wyobrażam sobie mojej wiosenno-letniej garderoby i dżinsowa kurtka, która idealnie pasuje do całości. 
Lato to czas festiwali muzycznych, wyjść ze znajomymi i zostawania do późna na dworze, więc jestem pewna, że ten strój idealnie będzie pasował na te okazje. 






02/06/2017

PHOTO DIARY: MAY

May was a really good and special month, because I started preparations for big, really big changes in my life. Another dreams came true, so I'm so happy because of it and that's why big changes are coming. I can't wait to tell you about it. Make sure you're following me on my Instagram (@lovehugsandoreo) , I'm pretty sure I'll show some of it there. In next photo diary post you'll see what has changed. I'm gonna make some vlogs so also subscribe my YouTube channel (vogue&voyage). I hope your May was as good as mine and your goals have been reached and your dreams came true. :)

Maj był naprawdę dobrym i wyjątkowym miesiącem, bo zaczęłam przygotowania do wielkich, naprawdę wielkich zmian w moim życiu. Moje kolejne marzenia się spełniły, więc jestem naprawdę szczęśliwa i też z tego powodu nadchodzą wielki zmiany. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła Wam o tym wszystkim opowiedzieć. Jeśli wciąż tego nie robicie to zaobserwujcie mnie na Instagramie (@lovehugsandoreo), bo możliwe, że tam coś pokażę. W kolejnym poście z serii photo diary pokażę Wam co uległo zmianie, a także planuję nagrać vlogi, więc zasubskrybujcie mój kanał na YouTube (vogue&voyage). Mam nadzieję, że Wasz maj był tak dobry jak mój, Wasze cele zostały osiągnięte i Wasze marzenia się spełniły. 









Vlog, z otwarcia sezonu nawigacyjnego w szkole, której jestem już absolwentką możecie zobaczyć tutaj: 





1 & 4 In May I decided to cut my hair off. I donated them to the charity Rak'n'roll, which made a wig for women, who's fighting with cancer. I donated 42 centimetre and I feel great in my haircut! If you'd like to know more about donating hair or how to help check out english charity Little Princess Trust website: http://www.littleprincesses.org.uk
2. Don't worry - she may look like she's paralysed, but she's more than fine :) 3. Spring! 
1. i 4. W maju postanowiłam ściąć włosy i oddać je na fundację Rak'n'Roll w ramach akcji Daj włos, która zrobi z nich perukę, dla jednej z kobiet walczących z rakiem. Oddałam 42 centymetry! W krótkich włosach czuję się jak nowonarodzona. Jeśli też chciałabyś pomóc wejdź na stronę fundacji: http://www.raknroll.pl, z której dowiesz się wszystkich szczegółów. 
2. Spokojnie, mimo że Nabu wygląda jakby dostała paraliżu - wszystko z nią w porządku. :) 3. Wiosna pełną parą!